04
Wrzesień
2008
by
Wrzesień
2008
by
Summer camp
Zaległości czas nadrabiać.Mimo, że był lipiec, słonko skórę pali na mahoń, temperatury uniemożliwiają poruszanie się po mieście bez mineralki w dłoni, stylowe japonki kleją się do asfaltu a płeć piękna na ulicach roznegliżowana do granic możliwości, ciężkie życie zmusza nas snowboardzistów do zakładania kurtek, czapek gogli i takie, takie i wyruszenie w poszukiwaniu śniegu, skoczni i mimo lata zimowych wrażeń.
Tym razem wybraliśmy lodowiec Hunter- Tux gdzie w/w części garderoby, zapewniają komfort dla ciała ale nie tylko bo dla ducha też, a dlaczego? booo lans też jest ważny. Docelowa wioska przywitała nas ulewnym deszczem i niską temperaturą, co generalnie się podobało, dawało nadzieję na świeży śnieg ale groziło również słabą widocznością.
Jeśli o powitaniach mowa to wspomnieć należy, o naszej gospodyni, która przywitała nas szerokim uśmiechem, zaprosiła do nowo wybudowanego pensjonatu, przedstawiła instrukcje obsługi sprzętów wszelakich i segregacji śmieci oczywiście. Poczym skasowała eurasy i powiedziała, że wyjeżdża, wróci za dziesięć dni i mamy sobie sami gospodarzyć.
W kilku pensjonatach już mieszkałem ale z tak dużym zaufaniem do polskiego snowboardzisty jeszcze się nie spotkałem. Się zmienia na lepsze. Dodać trzeba, że zaufania nie nadużyliśmy.
Lodowiec uśmiechu słońca nam poskąpił, pierwszego dnia widoczność zero, skocznie ledwo widoczne i nie przygotowane, więc trenowaliśmy jazdę na tzw. czuja gdzie obniżona pozycja podstawowa a dzięki niej duża ruchomość w stawach kolanowych spełniała zadanie oczu.
Cierpliwość się opłaciła i już następnego dnia można było w pełnym słońcu podziwiać widoki, łapać opaleniznę, ślizgać się skręcać i skakać. Do dyspozycji mieliśmy HP, dwie średniej wielkości skocznie w linii i korner.
O rezultatach treningu na skoczniach nie będę się rozpisywał, możecie przekonać się oglądając zdjęcia w galerii.
Po południa spędzaliśmy poprawiając sprawność ogólną naszych organizmów korzystając ze stadionu sportowego, okolicznych górskich ścieżek, rowerów oraz deskorolek.
W raz z Maćkiem chciałbym pochwalić wszystkich za ogromne zaangażowanie w trening i pogratulować progresu Ani, Cymborowi, Ninie, Gosi, Julce, Meszkowi , Kobuzowi oraz Janoszowi, którego poziom skoków wskazał cel naszej młodzieży . Zuzie podziękować za cierpliwość, Piontasowi za towarzystwo i sałatkę z cebuli a Panu Zyszkowi za świetne zdjęcia, które o wiele lepiej od moich wypocin przekażą klimat wyjazdu.
Odsyłam do galerii.
zs
{szarzynski @ o2 . pl}dnia: 2008-09-06 02:34:52
pozdro dla pani gospodyni z nieludzkim zaufaniem ! :)piontas
{piontas @ siajba . com}dnia: 2008-09-15 14:56:55
No niezly niezly post panie trenerze. Nie podziekowales mi za treningi i motywowanie zawodnikow. Towarzystwo to normalka :)powrót | dodaj komentarz
